Dzieci z Bullerbyn
- Rysio czytasz „Dzieci z Bullerbyn”?
- Nie.
- Nie jesteś ciekawy, co jest w książce?
- Nie.
- W porządku. Gdzie masz książkę?
- Na półce. – Idzie do regalu, sięga. – Tutaj jest.
- Dziękuje.
- Nazywam się Lisa. – Czytam na głos pierwsze zdanie. – Jestem dziewczynką, to chyba od razu widać z imienia. Mam siedem lat i wkrótce skończę osiem. Mogę pożyczyć?
- Tak. Ale jak ją będę potrzebował to mi ją oddasz? – Mówi z niepokojem.
- Tak, oddam. Przecież to jest Twoja lektura. – To uspokoiło Rysia.
- Tata dlaczego chcesz książkę? – Mówi z zaciekawieniem.
- Chcę przeczytać. Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, – szukam w pamięci, po chwili zastanowienia – to bohaterami jest szóstka małych dzieci, trzy dziewczyny i trójka chłopców. Każdy bohater wyróżnia się ciekawymi cechami charakteru. Każdy rozdział opowiada o przygodach. Pamiętam …
- Tata – Rysio przerywa – jak przeczytasz to opowiesz, o czym są „Dzieci z Bullerbyn”.
- Nie.
- Dlaczego? – Z nadzieją, że zmienię zdanie.
- Rysio, co znaczy słowo nie i co nie rozumiesz?
- Rozumiem i wiem, co znaczy słowo nie, ale miałem nadzieję, że opowiesz, co w niej jest. A po za tym myślałem, że mam dobrego ojca. – Mówi ze złością.
- Rysio, możesz być obrażony na mnie. – Mówię to bardzo spokojnie. – Jeśli chcesz wiedzieć, co jest w książce, to przeczytaj.

Czytając tego posta przypomniało mi się fantastyczne wystąpienie pani Ireny Koźmińskiej na organizowanej przez nas konferencji.
Mówiła między innymi o swoich doświadczeniach z córką. Mieszkali wtedy w USA (jej mąz był ambasadorem). Coraz trudniej było jej znaleźć wspólny język z córką, która zamykała się w swoim wlasnym świecie.
Wtedy trafiła na książki ( i ich autorów) które pokazały jej jak budować mądre i wartościowe relacje z dzieckiem.
Jak toś jest zainteresowany jaki to sposób zapraszam do mohjego bloga
http://jadwigaborkiet.blog.onet.pl/