Kategoria -> Małe dialogi
6 grudnia, 2008 Komentarze: 2
Topola
- Tato, babcia mówi, że jak byłeś mały to chodziłeś po drzewach. – Rysio zadaje pytanie, gdy wracamy do domu.
- Tak.
- Przecież tyle razy mówiłeś, że chodzenie po drzewach jest niebezpiecznie. – Mówi rozczarowany. – Ja nie mogę chodzić a ty?
- Nadal tak uważam.
- Dlaczego chodziłeś po drzewach?
- Tak naprawdę to nie miałem innego wyjścia. Kolega, z którym chodziłem do przedszkola, później do szkoły, mieszkał w innej wsi. U sąsiadów były dwie starsze dziewczyny. Zabawa z nimi nie wchodziła w rachubę. Z nudów chodziłem po drzewach.
- Miałeś swoje ulubione drzewo? – Pyta zaciekawiony.
- Tak, bardzo lubiłem wchodzić na orzech. Na czubku drzewa gałęzie układały się w takie wygodne siedzenie. Podczas wiatru można było fajnie się bujać, tak jak na huśtawce.
- A po co wchodziłeś na drzewa?
- Wyznaczyłem sobie cel, by wejść na wszystkie drzewa, które rosły w zagrodzie i na łące.
- Wszedłeś na wszystkie drzewa? – Pyta z niedowierzaniem.
- Nie. Na jedno drzewo nie wszedłem.
- Ha, wiedziałem. – Mówi radośnie. – A jakie to było drzewo?
- Topola o wysokości około 30 metrów wysokości.- Rysio uważnie słucha.- Pierwsze gałęzie rosły na wysokości drugiego piętra. Średnica pnia to około 2,6 metra. Przed tym drzewem zawsze czułem respekt. Gdy podrosłem podejmowałem kolejne próby, każda zakończona porażką. To drzewo przez długi czas było moim problemem.
- Tato. – Rysio głośno mówi w sposób karcący.- Nie zrealizowałeś swojego celu.
- Zrealizowałem.
- W jaki sposób? – Mówi zdumiony.
- Dziadek ściął drzewo. Gdy topola leżała powalona na ziemi, wszedłem na czubek drzewo i krzyczałem „Wiktoria”. Podczas krzyku patrzę na dziadka i wuja Michała, mają dziwnie spojrzenie. W ich oczach byłem dziwakiem, w swoich – osobą, która zrealizowała marzenie.
- Tato, przecież to jest oszustwo a mówisz by być uczciwym.
- Rysio, spójrz na to inaczej. Często stosujesz sprawdzone rozwiązania a nie osiągasz zamierzonego efektu. Wtedy warto zastanowić nad złamaniem reguł i skorzystać z nadarzających się okazji. Tutaj okazją było ścięte drzewo. Pomyśl, co by się stało gdybym nie był przy ścinaniu drzewo? Co wtedy?
- Tato, nie przekonałeś mnie. – Mówi z niedowierzaniem.
- Masz do zrobienia zadania dla chętnych z matematyki. Nie możesz rozwiązać a bardzo chcesz poznać rozwiązanie. To co robisz?
- Proszę ciebie albo mamę o pomoc.
- Czy to jest złe, gdy korzystasz z nadających się okazji do rozwiązania problemu. Każda decyzja związana z rozwiązaniem problemu zależy tylko od ciebie, od twoich działań. Gdy nic nie zrobisz, nie rozwiążesz zadania dla chętnych.
Komentarze (2)

a jestem ciekaw czy teraz wejdziesz na tą Topole, teraz wygląda inaczej w postaci kozłowiny na dachu. Teraz sądzę że zarówno ja jak i Ty możemy wspominać o Topoli. Ale chwile w której powiedziałeś „hura” pamiętam do dzisiaj. Ja ją też zdobyłem
, a co do orzecha wiem o którym miejscu mówiłeś.
w każdym razie cel później czy wcześniej zawsze dojdzie do skutku i czasami nie ważne jak go banalnie osiągniemy.
Ja wychowywałam się wśród samych chłopaków i też wspinałam się na drzewa – to nie było trudne. Jednak moim problemem był lęk wysokości i ciężko było mi zejść. Ale postanowiłam z tym walczyć i robię to do dziś