Umysł

by · Listopad 27, 2010

3-letni syn w wyjechał do sanatorium. Dziadkowie zadowoleni , ja też. Wieczór spędzę inaczej niż zazwyczaj, podobnie jak klocki lego, które będą leżeć w kącie, a książki pokryje mała warstwa kurzu.

Jak spędzić wieczór? Pójdę z żoną do kina. Ostatni raz byliśmy dawno temu. Szybko sprawdziłem repertuar o godzinie 18.30 ma być „Harry Potter i Insygnia Śmierci: część I”. Pójdziemy, sprawdzimy czy ekranizacja jest zgodna, chociaż w połowie z książką.

Jest dopiero godzina 16.00, jeszcze 2,5 godziny do seansu. Wykorzystam odpowiednio czas. Będę czytać książkę, którą Radek polecił.

Żona czyta, ja czytam, starszy syn gra, mając słuchawki na uszach. I co! Uszy bolą, ale nie od hałasu. Jak Radek jest w domu, człowiek zastanawia się, kiedy będzie chwila spokoju. Jest chwila spokoju, a zastanawiam się co jest nie tak.

Wracam do książki. Nie czytam zbyt długo. Jednak nie mogę się skupić. Okładam książkę. Chwila zastanowienia i biorę angielskie wydanie książki Temple of the Winds Terrego Goodkinda. Jest to czwarty tom Miecza Prawdy. Polecam. Cały cykl, jedenaście części, po polsku, przeczytałem w dwa tygodnie.

O 17.45 zadzwoniła komórka. Pojechaliśmy kina. Kolejka do kasy jest krótka, przed nami stoi jakiś pan, otoczony grupa młodzieży. Zastanawiam się kim jest, że tak uważnie słuchają. Po jakimś czasie przestało mnie to interesować.

Zielony kolor na monitorze to wolne miejsca. Jakie miejsca wybrać? Wątpliwości przelatywały przez moją głowę w szaleńczym tempie. W piątym rzędzie na środku i mieć problemy z czytaniem, czy w dziesiątym z boku i spokojnie czytać. Wybieram dziesiąty rząd.

Piętnaście minut reklam i jest na ekranie Harry Potter. Jestem zdumiony, doskonale rozumiem dialogi, nie czytam. Dzielę się refleksją z żoną. Żona odpowiada.
- Przecież jest dubbing.
Mój umysł płata figle.

Kategoria: Refleksje

Tags: ,

Dodaj komentarz