Fason

Fason
zródło: flickr

Rozmowę z kolegą zaczyna się od standardowego pytania noworocznego.
– Co słychać w nowym roku.
– Od tygodnia uprawiam marszobiegi. 5 minut biegnę i maszeruję przez 2 i pół minuty
– Biegasz sam czy z kimś?
– Sam – odpowiadam
– Sam biegasz ? – pyta z niedowierzaniem
– Tak, – patrzę na jego minę i dodaję – tak, sam biegam – mina kolegi nie zmienia się.
– Nie wierzę, nie obraź się, ale masz zadatki na psychopatę, zmuszać siebie do biegania w tym wieku – kiedy to kolega mówi, kręci głową z niedowierzaniem – Naprawdę jesteś psychopatą.
– Jeśli nie wygram sam z sobą, to z kim wygram? – po krótkiej chwili – Poczekaj, przypomniałem sobie o czym wczoraj myślałem podczas biegania. Zapiszę to.
– Spoko, mam co robić – kolega zajmuje się swoimi sprawami ja siadam do komputera i piszę.

Noc. Biegnę koło cmentarza. Powinienem skończyć pierwszą cześć biegu. Patrzę w lewo, widzę cmentarz i … nie czuję zmęczenia. Zacznę marsz tam, gdzie się kończy cmentarz. Biegnę dalej i mam retrospekcję podczas biegu. Sic!.

Mam dziesięć lat lub jedenaście. Wakacyjny dzień, siedzę z kolegami pokoju, jest nas razem dwunastu chłopa, w zasadzie dzieci. Pokój zaciemniony, ciasno. Zajmujemy się tym czym zajmują się chłopcy dopóki nie zaczną interesować się dziewczynami, przywoływaniem duchów. Nagle ktoś krzyknął:
– Widzę rękę.
Hałas, wrzask i strach rządzą każdym z nas. Wszyscy jak jeden mąż uciekają. Po wszystkim jeden z kolegów śmieje się. No cóż, ciekawe myśli koło cmentarza.

Z powrotem jestem myślami przy biegi. Koniec cmentarza, przechodzę do marszu. Wchodzę na stadion. Wyprzedza mnie dziewczyna, zaczynam biec, po około trzystu metrach wyprzedzam ją. Kiedy ją wyprzedzam, oddycham ciszej, biegnę lekkim i sprężystym krokiem, trzymam fason. Spojrzałem na komórkę, minęło pięć minut, przechodzę do marszu. W połowie marszu dziewczyna wyprzedza mnie drugi raz.

Zaczynam drugie powtórzenie, widzę, że mam taki sam dystans, by ją wyprzedzić, jak poprzednio. Biegnę z fasonem, by nie sapać jak lokomotywa. Fason nie wystarcza, nie wyprzedziłem jej. Z każdym okrążeniem towarzyszka biegu jest coraz dalej. Przyjdzie czas, kiedy będzie mnie dublować a wtedy na pewno będę trzymać fason.

Skończyłem cztery powtórzenia, minęła 30 minuta marszobiegu. Dziewczyna mnie nie wyprzedziła, nie dostałem okazji do prężenia piersi. Znowu widzę bułgarskiego ciężarowca, który na pytania dziennikarza: „Jeżeli pan trenuje i 10 razy podnosi jakiś ciężar, to która z prób jest dla pana najważniejsza?” – odpowiada jedenasta.

Co bardziej mnie motywuje: bułgarski ciężarowiec czy fason? Nie ważne motywy. Biegnę piąte powtórzenie. W czasie marszu jestem w połowie okrążenia. Widzę że dziewczyna skończyła bieg. Szkoda. Zaczynam szóste powtórzenie, bułgarski ciężarowiec ma w końcu coś do powiedzenia. Wybiegam ze stadionu. Kończę marszem, jestem koło domu, minęło 45 minut. Sześć powtórzeń. Sukces.

Kończę pisanie. Streszczam koledze co napisałem, skończyłem i słyszę:
– Mam zajęcia na uczelni czasem do godziny 20 i kiedy wychodzę, widzę ile dziewczyn biega. – Stadion jest na terenie uczelni – Jak będziesz z nimi biegać, będziesz trzymać fason co najmniej kilka okrążeń. Dodatkowo masz zagwarantowaną motywację, satysfakcję i nie będziesz psychopatą.
– Nie jestem gotowy na trzymanie fasonu przez tak długi okres czas, to jeszcze nie jest mój czas. O 20.00 to motywacje i satysfakcje zapewnia Radek podczas czytania książek.

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *