Komórka

stper
Sobota – wieś

Podczas biegu nocą mam mnóstwo czasu na myślenie:
– o ile nie wypatruję ścieżki jak biec,
– o ile nie gadam do kałuży, w którą wdepnę i mam mokre buty,
– o ile nie gadam do błota, gdy poślizgnę się i buty nadają się do czyszczenia.

Drzewa latam dają cień. Dziś w zimową ciemną noc, przy słabym blasku kilku gwiazd, drzewa są źródłem zjaw. Widzę dziwne kształty, może to tylko mój umysł, a może nie.

W takiej sytuacji pytam siebie, po co biegam? Przecież lepiej być w domu, pić ciepłą herbatę i czytać książkę. Po co mokre i brudne buty?

Patrzę na komórkę, stan baterii mnie niepokoi. Piętnasta minuta, kończę drugie powtórzenie. Przechodzę do marszu i zastanawiam się co się stanie, jak rozładuje się komórka. W jaki sposób będę mierzyć czas?

Po przebiegnięciu kilkunastu metrów trzeciej serii, widzę dwa światełka, słyszę dziwną muzykę, może zjawa. Jestem bliżej światełek, to tylko blask komórek, które są w rękach dwóch chłopców. Młodzi słuchają muzyki, każdy ze swojej komórki. W wyniku słychać nietypowy hałas.

Skupiam się na biegu i oddychaniu. Wdech nosem, wydech ustami. Może nie będę chory, jest zimno. Bieg w błocie nie należy do przyjemności. Po pięciu minutach przechodzę do marszu. Chcę sprawdzić czas, a komórka nie reaguje na mój dotyk, może to wina słabej baterii lub zimna.

Każdy metr kosztuje mnie dużo wysiłku i znowu pytania: Po co biegam? No po co? Mam coraz więcej wątpliwości. Może zmienię proporcje marszu i biegu. Więcej marszu może bardzie mnie zachęci do aktywnego spędzania wolnego czasu.

Kończę bieg z czwartej serii, jeszcze tylko marsz. Jestem zmęczony, chce odpocząć. Mam dylemat zrezygnować po czterech seriach marszobiegu. Herbata i książką kuszą o ile nie będę mi się trzęsły ręce. Patrzę na stoper, minęło 30 minut. Nadal komórka nie reaguje na dotyk.

-Walcz – słyszę krzyk w mojej głowie. Rozpoczynam piątą serię. Zmęczenie daje znać o sobie. Skupiam się na oddychaniu. Wdech, wydech, kontynuuje bieg. Siły i energia powoli wracają. Wygrywam ze sobą. Jest zimno, czuje coraz większą radość z każdym pokonanym metrem.

Przechodzę do marszu, sprawdzam komórkę jest rozładowana. Jak zmierzyć czas? Podczas 5 minut przebiegam około 900 metrów, podczas 2,5 minut marszu pokonuję odległość około 300 m. Jak tu zmierzyć 900 metrów czy 300 metrów? Widzę słupy drogowe. Będę mierzyć odległość. Odległość między słupami to 100 metrów. Zaczynam ostatnią szóstą serię. Pierwszy słup, drugi słup, …

Poniedziałek – miasto

Jest godzina siedemnasta. Przed bieganiem sprawdzam komórkę czy jest naładowana. Wolę mierzyć czas niż długość.

Dziś pod koniec biegu mam mały doping. Kiedy na komórce mijała 42 minuta, słyszę szczekanie małego psa. Piesek mnie goni, ja uciekam. Po kilkudziesięciu metrach pies daje za wygraną. To było moje najszybsze kilkadziesiąt metrów od … No właśnie, nie pamiętam od kiedy.

Minęła 43 minuta. Byłem pewny, że nie mam sił a tu taka niespodzianka. Odkryłem spore rezerwy dzięki pieskowi. Zmienię proporcję podczas marszobiegania w środę. Wydłużę bieg do 7 minut a marsz do 3 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *