Miesiąc biegania

Natura

Minął miesiąc biegania. Z ciekawości wchodzę na wagę i sprawdzam co pokaże. Mój ciężar dziś i miesiąc temu jest dokładnie taka sam. Oceniając po masie ciała mogę powiedzieć:
– bieganie nic nie daje.

Po miesiącu obserwacji, uważam , że biegnie jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Biegam kiedy tylko mam ochotę. Jestem gotowy do aktywnego ruchu kiedy przebiorę się, wyjdę z domu i zamknę drzwi.

Jeśli mam iść na basen zajmuje to zdecydowanie więcej czasu. Jeśli mam grać w piłkę nożną to jest problem z zebraniem odpowiedniej liczby osób. Natomiast bieganie to sport, który mogę uprawiać za darmo, zawsze, samemu i na świeżym powietrzu nie zależenie od warunków atmosferycznych.

Na początku przebiegłem kilkaset metrów. Wtedy, tak krótki odcinek był dla mnie ogromnym wysiłkiem.

Zniechęcony i wypoczęty na drugi dzień usiadłem przed komputerem i szukałem informacji „jak zacząć biegać?”. Główne założenie poszukiwań to: bieg ma sprawiać frajdę. Po kilku minutach poszukiwań znalazłem plan dla początkującego biegacza, który mówił o tm by zacząć od marszobiegu.

Dwa dniu po pierwszym treningu bardzo wolno biegłem przez 5 minut, następnie 3 minuty maszerowałem. Na swój pierwszy marszobieg poświęciłem 35 minut. Podczas biegu doszedłem do wniosku. że istotny jest czas jaki poświęcam na bieg a nie dystans jaki pokonuję.

Wówczas po marszobiegu miałem problemy z piciem, z pisaniem, z czytaniem, z jedzeniem, z trzymaniem telefonu, w ogóle ze wszystkim. Ręce trzęsły się jak galareta. Mimo trudnych początków moje samopoczucie się poprawiło. Zdecydowałem się biegać co dwa dni.

Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Krótki odpoczynek i mogę robić co tylko zapragnę i nie narzekam na ręce. Na marszobieg przeznaczam ponad 50 minut, biegnę 9 minut i minutę maszeruję. Powtarzam to 5 razy, Dystans jaki pokonuję, to około 7-8 kilometrów (ach to zamiłowanie do mierzenia odległości). I widzę następujące korzyści

  • wzrost formy fizycznej,
  • wzrost wytrzymałości,
  • poprawa trawienia i przemiany materii,
  • mniej kicham, ile wcześniej byłem na wszystko uczulony i zużywałem co najmniej jedną paczkę chusteczek higienicznych tak teraz tylko kilka chusteczek,
  • nie mam problemów z zasypianiem,
  • lepiej czuję się po bieganiu, może to endorfiny,
  • kiedy wychodzę z domu i jest mróz, czuję jak mój organizm lepiej radzi sobie z chłodem,
  • przebywanie na świeżym powietrzu,
  • podczas biegu mam dużo pomysłów, pewnie dlatego głowa jest tak spocona,
  • krew szybciej krąży jestem lepiej dotleniony,
  • brak problemów z zasypianiem.

Nawet w taki mróz jak wczoraj -10 stopni o godzinie 18.30 i silnym wietrze, razem ze mną wczoraj biegało kilka osób. O czym to świadczy? Bieganie jest coraz popularniejsze. Lepiej dbać o swoje zdrowie na świeżym powietrzu.

Kiedy widzę jak inni biegają nie mam problemów z motywacją. Czekam niecierpliwie, by dziś znowu biegać, by być z samym sobą podczas biegu, by walczyć o zdrowie i poddać się medytacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *