Bieganie z kimś

Scena 1
– Idziesz biegać?
– Jestem zmęczony, muszę odpocząć, nie wiem czy dam radę, szybciej umrę.

Scena 2
– Idziesz biegać?
– Nie mam stroju, … butów, dresów, odpowiedniej kurtki na taką pogodę.

Scena 3
– Idziesz biegać?
– Muszę się uczyć. – i widzę grę uruchomioną na komputerze.

Scena 4
– Słyszałem, że biegasz?
– Tak, co drugi dzień około 45 minut. Jutro o 18 będę biegać. Jeśli chcesz to mogę przyjść po ciebie.
– To jesteśmy umówieni na jutro – słyszę.
Jutro.
– Cześć idziesz biegać?
– Sorry, zapominałem, że mamy biegać, właśnie się wykąpałem.

Scena 5
– Tato idziesz biegać – mówi sześcioletni syn Radek
– Tak, idę
– To idę z tobą – i przebiera się, zakłada „biegające buty”, wychodzimy razem.
Po wspólnym biego-spacerze
– Tato kiedy idziemy biegać?
– Za dwa dni?

Bieganie dla większości to ciężka sprawa. Woleliby umrzeć niż biegać. No i umierają. Wyobrażenie o bieganiu lub jakimś innym sporcie jest inne niż w rzeczywistości. Nie ma konieczności biec ze złamaną kością w stopie lub chodzić na siłownie i pompować mieście jak robił to Arnold.

Wystarczy zdrowe podejście. Wystarczy podejście, które przyspiesza bicie serca na okres 20 minut przynajmniej trzy razy w tygodniu. To nie jest trudne. To może być aerobik, przejażdżka rowerem, spacer, truchcik, marszobieg, bieg.

Moją przygodę zacząłem od biegu, od przebiegnięcia trzystu metrów, następnie maszerowałem by złapać oddech, znowu bieg i znowu marsz by łapać oddech i znowu bieg i łapanie oddechu. I tak wytrzymałem około 30 minut z własnymi słabościami.

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Jednak potrzebną wiedzę mogę szybko znaleźć i uzupełnić. Idealnym narzędziem jest internet. W wyszukiwarkach wpisywałem hasła „jak zacząć biegać”, „bieganie dla początkujących”. I przekonałem się, że dla mnie najkorzystniejszy jest marszobieg.

Informacje o tym jak żyć aktywnie jest mnóstwo, co wybierzesz to Twoja sprawa. Najważniejsze to działać, najlepiej tak, jak to zrobił Radek.

One Comment
  1. Ja miałem podobnie. Przygodę z bieganiem rozpocząłem od przebiegnięcia jakichś 300 metrów (jak Ty), a później to już jakoś poszło. Zanim się obejrzałem to na liczniku było już parę ładnych wybieganych setek, a teraz parę tysięcy kilometrów. Rocznie około 1800. Biegam trzy lata, leci czwarty sezon. Pozdrawiam, Kamil 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *