Drugi miesiąc

Waga

Waga


27 grudzień 2013
W tym dniu zważyłem się waga pokazała 97,2 kg, przebrałem się i poszedłem „biegać” (jeśli tak można powiedzieć … sory napisać).

27 stycznia 2014
Historia z wagą powtórzyła się, też 97,2 kg, mimo biegania co drugi dzień. Mogę powiedzieć bieganie nic nie daje. No, może lepiej śpię.

27 luty 2014
Tłusty czwartek w tym dniu nie zważyłem się. Mam wrażenie, iż waga pokaże to samo co w grudniu i styczniu czyli 97,2 kg. Wniosek może być tylko jeden: waga jest zepsuta.

Dziś
Jeszcze czuję smak, zapach, widzę nieregularność pączków zrobionych przez mamę, zupełnie niezgodnych z normami unijnymi. Mam wrażenie, iż niedoskonałości pączka tkwi jego wyjątkowość.

Wróciłem do rzeczywistości i wyszedłem biegać dziś wyjątkowe wcześnie o godz. 15.30. A nie jak do tej pory około 18.00

Zmęczony, ubrany na sportowo, wracam do domu i widzę syna sąsiadki
– Dzień dobry, – łapie oddech, młody kontynuuje – ale pan schudł.
– Dzień dobry, dzięki – i zastanawiam się ile „ale” waży.

Po kolacji wyciągam wagę i sprawdzam co pokaże. Waga jest dla mnie łaskawa 93,4 kg. Trochę cierpliwości i już wiem ile „ale” waży. Jest to dokładnie 3,8kg. Wniosek waga jest dobra. Bieganie jednak coś daje, a w zasadzie to ujmuje.

Gdy schodzę z wagi jestem zadowolony i zmotywowany do dalszego biegania i przypominam sobie jak inni reaguję, kiedy słyszą o bieganiu.
– Biegasz – zdziwieni, jakby rozmawiali z kosmitą.
– Tak biegam – odpowiadam jak osoba z planety Ziemia.
– Ja tez spróbuję.

Kiedy ktoś mówi spróbuję wiem jedno, taka osoba na pewno nie zacznie biegać. Gdybym ja spróbował biegać w każdym przypadku gdy mam biegać, to zamiast biegania oglądałbym filmy, przeglądał strony w internecie.
Za każdym razem zamiast spróbować biegać, przebieram się i idę biegać. Nie próbuję po prostu biegnę.

Słyszałem jak znajomi tydzień temu umawiali się z moimi rodzicami na tłusty czwartek. I jak myślisz, przyszli na pączki?
Nie przyszli. Kiedy dziś ich spotkałem, usłyszałem:
– Naprawdę próbowaliśmy, ale nic z tego nie wyszło. I … tu nastąpił długi monolog usprawiedliwień.

Mam wrażenie, że słowa spróbuję, używają osoby, które nie mają odwagi by powiedzieć wprost
– Nie przyjdę. Nie zrobię. Nie umiem. Nie mam czasu,

Jeśli będę próbował pisać post, to po prostu go nie napiszę.

2 Comments
  1. Wiesz, też biegam. Od 2 miesięcy. Codziennie zwlekam się z wyra i wciągam dres na d.

    Moja waga też jest zepsuta. Też nie chudnie, ba, przytyła. Ale ja jestem medykiem i wiem że mięśnie ważą, nie przejmuję się.
    Nie biegam tylko w te dni kiedy jestem wyjechana na ryby. Kiedy pracuję biegam codziennie.

    Też lepiej śpię.
    I jakoś tak lepiej czuję się we własnym ciele, bardziej wyprostowana chodzę, trochę mniej się męczę, jak coś załatwiam na mieście.

    Biegam bardzo powoli.
    Ale biegam

    Nie próbuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *