Żyj każdym dniem tak, jak by miał być Twoim ostatnim.

Żyj każdym dniem tak, jak by miał być Twoim ostatnim.

Żyj każdym dniem tak, jak by miał być Twoim ostatnim.

Kiedy słyszę to zdanie to widzę siebie leżącego w hospicjum. Nie mam siły przewróć głowy na drugą stronę, widzę tylko okno. Na dworze widać jak przyroda budzi się do życia. Słyszę ptaki. Z zasadzie to widzę ptaki a ich nie słyszę, bo jestem podłączony do respiratora. Mam problemy z oddychaniem.

Nie mogę powiedzieć: Czy ktoś jest w pokoju? Czy ktoś mnie odwiedza? Czy jestem w pokoju sam? Nic nie mogę robić samodzielnie z wyjątkiem myślenia. Tylko po co jak mój czas dobiega końca?

Zastanawiam się czy dobrze rozumiem zdanie „Żyj każdym dniem tak, jak by miał być twoim ostatnim.”

Teraz widzę siebie jak organizuję napad na bank. To gwarantuje odpowiednią ilość adrenaliny. Mam dzień pełen wrażeń. Po udanej wyprawie na bank organizuję wielką niezapomnianą imprezę. Po wszystkim okazuje się, że nie jest to mój ostatni dzień.

Teraz mam dużo czasu na myślenie i pisze kartki z więzienia. Z drugiej strony nie musze się o nic martwić. Mam jedzenie, swój kąt, wszystko na koszt państwa i niezłe wspomnienia z imprezy tj., ostatniego dnia mojego życia.

Strach pomyśleć jakie głupoty zawitają w głowie, kiedy tak myślę nad zdaniem: „Żyj każdym dniem tak, jak by miał być twoim ostatnim.” Nie wiadomo jakie licho we mnie się obudzi i gdzie mnie to doprowadzi.

Wyrzuciłem napad z głowy. Już wolę leżeć w hospicjum. Wizja może nieciekawa ale bezpieczna dla innych.

Wymazałem napad na bank. Uspokoiłem myśli. Widzę hospicjum i swoje starsze „ja”, które obserwuje przyrodę za oknem, które wyczerpało już dany mu czas, które nagle odwraca głowę do mnie i woła:
-Nie marnuj teraźniejszości.
Wstaję z łóżka, siadam przy biurku, uruchamiam komputer i piszę post.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *